26.10.2015

Wyzwanie miniaturkowe #1

TEKST 1


- Pełnia księżyca
- Spotkanie po latach

Jestem złym człowiekiem, który złamał jej serce

Odszedł. Tak po prostu. Po dwóch latach wspólnego życia odszedł, zostawiając tylko krótki list napisany tak charakterystycznym, równym pismem na kawałku pergaminu.  „Musiałem odejść. Wybacz. Draco”.
Hermiona Granger siedziała na podłodze, plecami opierając się o mahoniowe łóżko. Wokół niej leżało potłuczone szkło. Pozostałość po szklance, która wypadła jej z dłoni, gdy brunetka przeczytała tych kilka słów.  Przez jej głowę przewijały się wspomnienia. Wszystkie związane z nim. Zatrzymała się na dniu, w którym to wszystko się zaczęło.

Siedziała nad brzegiem jeziora. Jako jedyna ze Złotego Trio wróciła na 7 rok nauki. Wróciła do swojego domu. Do Hogwartu.
Musiała sobie wszystko przemyśleć. Pod koniec wojny związała się z Ronem. Sądziła, że ją kocha. Ale dzisiejszego poranka dostała list, przyniesiony przez kruczoczarną sowę. W środku były zdjęcia. I to nie byle, jakie. Przedstawiały one Wasley’a. Stał w barze obok jakiejś szatynki. W pewnym momencie zaczęli się całować. Rudy nie wyglądał jakby chciał to zakończyć. Wręcz przeciwnie. Nie zauważył nawet swojego własnego fotografa. Brunetka wrzuciła do wody kamień i obserwowała jak kółka rozchodzą się po błyszczącej tafli. Usłyszała trzask łamanej gałązki. Natychmiast odwróciła się, przy okazji wyciągając różdżkę. Jednak przed nią stał tylko Malfoy.
- O co chodzi?- mruknęła.
Po wojnie razem ze swoimi przyjaciółmi uznała, że to czas zakopać topór wojenny z blondynem. Zaczęli się tolerować. Starali się nie wchodzić sobie w drogę.
- Przyszedłem pogadać- wzruszył ramionami, po czym usiadł koło dziewczyny.
- Och jaśnie pan Malfoy postanowił zaszczycić swoją obecnością zwykłą szlamę? - syknęła.
- Ile razy mam cię jeszcze przepraszać?- przewrócił oczami.
- Wystarczyłoby raz, a szczerze- prychnęła.
Spojrzał jej w oczy. To zwykle zimne spojrzenie, wyrażało teraz coś na kształt skruchy i jakby… żalu?
- Przepraszam. Za wszystko- szepnął.
- No dobra- westchnęła.
Na twarzy arystokraty zagościł lekki uśmiech. Później zaczęli rozmawiać o wszystkim i o niczym. Wieczorem wrócił do PW Ślizgonów. Miona myślała, że to tylko jednorazowy wyskok, ale następnego nią usiadł z nią na Eliksirach. W drodze na kolejną lekcję, byli całkowicie pochłonięci dyskusją.
Nim się obejrzeli, zostali parą (ku zdziwieniu wszystkich uczniów i nauczycieli. No… oprócz McGonagall.
Po policzku brunetki spłynęła łza. Dziewczyna starła ją nerwowym ruchem. Nie czas na wspominki, pomyślała. Podniosła się z ziemi i jednym zaklęciem naprawiła szklankę. Po Draco Malfoy’u w jej życiu pozostał tylko kawałek pergaminu i ból złamanego serca.

***

Pięć lat po tych wydarzeniach Hermiona siedziała w kościele na ślubie przyjaciółki. Obok niej były 4 inne druhny, czyli Luna Lovegood, Parvati i Padma Patil oraz Lavender Brown*. W ślicznej białej sukni, wieczną miłość przysięgała zaś Ginevra Molly Weasley. Jej wybrankiem był nie, kto inny, ale sam wice-przystojniak Hogwartu, najlepszy przyjaciel Malfoy’a i najwspanialszy mężczyzna na świecie (jak twierdził) Blaise Zabini. Zeszli się kilka miesięcy po zakończeniu szkoły. Nikt nie wie dokładnie jak.
Hermiona rozejrzała się po kościele i o mało nie zeszła na zawał, gdy zauważyła tak dobrze znane jej platynowe włosy. Wyprostowała się dumnie i starała się nie podbiec do niego i nie rzucić mu się na szyję. Rozbrzmiały pierwsze nuty marsza weselnego, a do kościoła weszła Panna Młoda. Po wspaniałej ceremonii pełnej wzruszeń, nastąpiło prawdziwie magiczne wesele.
Panna Granger cały czas starała się unikać Draco, co nie było trudne, gdyż większość zabawy spędził przy stole Młodej Pary. Tańczyła z Fredem*, George’em, Harrym i wieloma innymi osobami. Nawet udało jej się złapać Diabła.
Około północy była Gryfonka postanowiła wyjść na taras, aby się przewietrzyć. Usiadła na schodach prowadzących do ogrodu i zapatrzyła się w księżyc. Pełnia. Dziewczynie przed oczami stanęły wydarzenia z trzeciej klasy. Ich nauczyciel, który okazał się wilkołakiem i zbiegły więzień Syriusz Black, który był Ojcem Chrzestnym Harry’ego. Na koniec jeszcze szczur Rona, który był animagiem i tak naprawdę służył Czarnemu Panu. Ten, który zdradził miejsce zamieszkania Lily i Jamesa. Cały czas zastanawiała się, jak to możliwe, że Fred i George przez te wszystkie lata nie zauważyli na Mapie, że ich brat śpi z człowiekiem, który uznawany był za nieżywego.
Wstała z zamiarem powrotu na salę. Odwróciła się i stanęła oko w oko z Malfoy’em. Krzyknęła cicho i odskoczyła do tyłu. Zapomniała jednak, że stoi na schodach i gdyby nie refleks blondyna, leżałaby na twardej ziemi.
- Czego chcesz?- warknęła wyrywając mu się.
- Wytłumaczyć ci wszystko.
- Wiem wystarczająco - prychnęła i wyminęła go. Złapał ją jednak za rękę i zawrócił.
- Posłuchaj mnie - poprosił.
Przewróciła oczami, ale została.
- No? Czekam.
- Wtedy… Tego dnia ja… Musiałem odejść. Miałem kłopoty. Jak wiesz mój ojciec był sługą Czarnego Pana. Narobił sobie wrogów, pożyczał pieniądze. A kiedy umarł** oni zaczęli mi grozić. Mówili, że jeśli nie spłacę długów, to coś ci zrobią. Nie mogłem na to pozwolić. Nie mogłem cię stracić- z każdym słowem mówił coraz ciszej. Na ostatnim zdaniu, po jego policzku popłynęła łza. Hermiona otarła ją czułym ruchem.
- Och Draco- szepnęła i go przytuliła.

***

Hermiona Granger… Wróć! Hermiona Malfoy siedziała nad jeziorem. Przyglądała się błyszczącej tafli wody. Obok niej beztrosko bawiło się dwoje małych dzieci. 4-letni Scorpius (Całkowita kopia ojca. Z wyjątkiem oczu) i 3-letnia Rose (Ta z kolei bardziej przypominała mamę. Wyjątek stanowiły loki w kolorze blond). Miona od 6 lat była szczęśliwą żoną pewnego narcystycznego Ślizgona. Czasem się kłócili, ale zawsze godzili.
- Scor nie dokuczaj siostrze - pouczyła syna z uśmiechem.
- Co mój mały czarodziej zrobił? - zapytał Draco siadając koło żony i przygarniając ją do siebie ramieniem.
- Chciał wrzucić Rose do wody. Już trzeci raz w ciągu godziny - brunetka pokręciła głową.
- Nie martw się. Kiedyś zmądrzeje- zaśmiał się.
- Z tobą, jako ojcem? Marzenia - pokazała mu język.
- Osz ty! - przewrócił Hermionę na plecy i pocałował z uśmiechem.
- Ble! - usłyszeli jeszcze małego Malfoy’a.

Od autorki:
*Lavender Brown, Padma Patil oraz Fred Weasley żyją.
**Lucjusz Malfoy nie żyje.
Wszelkie nieścisłości z fabułą książki są zamierzone.


12 komentarzy:

  1. 1) 2/3 pkt - po przeczytaniu opowiadania nie widziałam zbyt dużego związku z zadanym początkowym obrazkiem. Jakiśtam związek pewnie można byłoby znaleźć jak się człowiek uprze, ale obrazek sugeruje mi smutną historię ze smutnym zakończeniem, a tu było takie pół na pół i to z happy endem w dodatku.

    2) 1/3 pkt - tu niewiele, bo jedynym oryginalnym elementem jak dla mnie były te groźby, przez które Malfoy zostawił Hermionę. Reszta dość szablonowa i przewidywalna.

    3) 2/5 pkt - tekst wydaje mi się średnio zgrany pod względem spójności i mało uzasadniony. Tytuł według mnie zupełnie nie pasuje, bo opowiadanie nie jest przecież pisane z perspektywy Dracona. Słownictwo też niezbyt mi pasuje do tekstu literackiego (na przykład zwrot "zeszła na zawał" albo "Hermiona Granger… Wróć! Hermiona Malfoy"). Dodatkowo jeszcze przecinki żyją własnym życiem.

    4) 1/4 pkt - mnie osobiście tekst czytało się dość ciężko, chrzęściło mi wiele rzeczy. Moim zdaniem rozwinięcie tematu przeciętne, budowanie fabuły też, słownictwo i otoczka głównego wątku również. Brakowało mi też głębi w opisach uczuć. Poza tym opowiadanie jest bardzo krótkie.

    Podsumowując: moja ocena to 6/15 pkt.

    OdpowiedzUsuń
  2. • Realizacja tematu 1/3
    • Pomysł – 0,5/3
    • Styl i język – 1/5
    • Ogólne wrażenie – 0.5/4
    Uzasadnienie:
    Trzecie zdanie odrzuciło mnie. Zaczęło się fajnie i nagle bum, zrzucona bomba zwyczajności i powielanego schematu zniechęciła mnie do dalszego czytania. Ron dupek, Hermiona powracająca na siódmy rok. Czy naprawdę ciężko napisać coś, gdzie Ron jest sobą, a nie zgrzybiałym fanatykiem seksu, zdradzania i bicia swojej kobiety? Mocny minus za takiego Rona. Przedstawienie relacji Hermiona-Draco. Jestem na nie. Rozumiem, że to miniaturka, ale to nie upoważnia cię do spłycenia ich znajomości i opisania jej w dwóch nic nieznaczących zdaniach. Jest tylko tyle, że postanowili zakopać topór wojenny i tyle. Nic konkretnego, nic opisującego i nic uczuciowego. Po prostu nic. Kolejny minus. Wymiana zdań między Malfoyem i Granger — po prostu śmieszna. Naprawdę. W ten sposób mogliby rozmawiać, gdyby mieli po czternaście lat i nigdy się nienawidzili. Rzeczywistość jest inna. Rozumiem, że „odstępstwa od kanonu są zamierzone”, ale ty nie odeszłaś od kanonu tutaj, tylko obdarłaś ze skóry, z charakteru wszystkie postacie. Wzięłaś ich imiona, nazwiska i wyglądy i to wszystko. Tak nie można! Wyobrażasz sobie, żeby ciebie okradli z twojego charakteru i na jego miejsce wrzucili charakter osoby, której nie znosisz? No właśnie. Minus. Matko, Blinny. Naprawdę katastrofą byłoby, gdyby Ginny związała się z Harrym? Jest to nieuzasadnione odstępstwo od kanonu, za które kolejny minus. A, i Draco nie był przystojny. Serio. To, że jego postać zagrał przystojny Felton nie oznacza, że postać również była przystojna. Rozróżniajmy te dwie rzeczy. Hermiona też nie była ładna. To wytłumaczenie nieobecności i zniknięcia Draco są śmieszne. Tak tłumaczyłby się dorosły mężczyzna? I to w dodatku nie byle jaki, a sam Malfoy, który nie był jakimś tam emocjonalnym miśkiem, a wyrachowanym, chłodnym arystokratą. Cała jego postać została spalona na stosie, a jedyne, co po nim zostało, to platynowe włosy. Wielki minus! za Mionę.
    Co do błędów — mnóstwo. Malfoya, nie Malfoy’a. Weasleya, nie Weasley’a. Nie zapisuje się liczb w opowiadaniach, więc nie 4, 10, 10000, tylko cztery, dziesięć, dziesięć tysięcy. Opis dzieci wyglądał jak opis kwiatka na lekcji języka polskiego w szkole podstawowej. Przecinki, które bytują po swojemu. Spójność tekstu też słabo. Przeskakujesz z jednej sceny do drugiej tak, jakbyś przewijała nieciekawy odcinek serialu. Najbardziej i tak rozwaliło mnie zdanie: „Sądziła, że ją kocha.” Hermiona była biseksualna i przez przypadek przypomniało jej się o jakiejś byłej kochance?
    W sumie nie wiem, co o tym wszystkim sądzić. Dla mnie temat nie został zrealizowany wcale. Nie wiem, co ta miniaturka miała wspólnego ze zdjęciem. Czytałam chyba ze trzy razy i wcale nie zauważyłam podobieństw, a co dopiero realizacji tematu. Jedyne, co się zgadza, to spotkanie po latach. Pełnia księżyca to nie północ.
    No i ze dwa słowa do ogólnego wrażenia. Jak już napisałam wcześniej, słabo. Rozumiem brak kanonu, naprawdę, ale ta miniaturka nie jest tylko brakiem kanonu, jest odrębną historią o dwóch całkowicie nieznanych mi osobach. Nie udało ci się nawet ich przedstawić, bo ciągle ich nie znam. Są dla mnie tak obcy, jak byli na początku. No i długość miniaturki. Zbyt krótka, jak na taki temat, jaki sobie obrałaś. Słaba punktacja, za którą przepraszam (jeśli w jakiś sposób cię nią urażę), ale nie widzę podstaw, żebyś ode mnie uzyskała więcej punktów.

    Tyle.
    Cosima,
    xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym tylko nadmienić, że uczestnicy nie wybierali sami zestawu :) mogli go tylko ewentualnie wymienić na inny, również nieznany wcześniej.
      Dziękujemy za opinię!

      Usuń
  3. Mnie się podobało. Nie wiem czemu oceniacie dziewczynę tak surowo w końcu nie jest jakąś pisarką wielce znanych książek. XD
    1)2/3 spodziewałam się jakiejś naprawdę romantycznej scenki zwiazanej z tą pełnią księżyca ale nie jest źle
    2)1,5/3 pomysł no może nie jest oklepany ale też nie jest jakoś specjalnie oryginalny
    3) 3/5 piszesz nawet ciekawie jednak prawie wogóle nie opisałas uczuć tego co najważniejsze (moim zdaniem). Napisane było jak typowa blogowa miniaturka i myślę że ten styl i język pasuje do tej formy.
    4) Czytało mi się normalnie jak każdego bloga czy miniaturke (może już przywykłam bo tyle tego sie naczytalam). Nie widziałam żadnych jakiś błędów, może były, ale nie takie aż rażące. Co do przecinków interpunkcja w języku polskim to masakra wiele zasad jest takich ze mozna ale nie trzeba i to u ciebie jest widoczne. Nie wiem jednak czy to dobrze czy źle :P Czytało się przyjemnie więc 3/4

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oceniamy surowo? Raczej adekwatnie do tego co zostało nam przedstawione, nie mogę ocenić pozytywnie w sytuacji, gdy podstawowe zasady są zignorowane, a to co zaczęło się dobrze robi się straszne, prawda? Mam wrażenie, że ty oceniasz za wysoko.

      Usuń
  4. 1) Realizacja tematu 2/3

    Spotkanie po latach – jest. Pełnia księżyca – także obecna. I tutaj od razu napiszę, że podobało mi się nawiązanie do dawnych wydarzeń, do Lupina, przygód Złotej Trójcy, to był fajny zabieg. Natomiast jeśli chodzi o nawiązanie do obrazka, to ja niestety tutaj niczego nie dostrzegłam. Ten tekst na nim sugerowałby perspektywę Draco i gdybym to ja miała napisać taką miniaturkę, pokusiłabym się, by wypowiedział te słowa. Podobają mi się, a Ty je tutaj kompletnie zignorowałaś. Może te wspominki Hermiony znad jeziora można by uznać za nawiązanie do pierwszego zdjęcia, ale i tak dla mnie to za mało.

    2) Pomysł 1/3

    Trudno mówić tu o kreatywności czy oryginalności. Temat został tak spłaszczony, że trochę boli serce. Jakiś pomysł na pewno był ze spotkaniem na ślubie Ginny i Blaise'a, dlatego rozumiem sięgnięcie po Blinny. Gdyby jednak autorka nie poszła po linii najmniejszego oporu, na pewno wymyśliłaby coś duuuużo lepszego na ich spotkanie po latach. Wytłumaczenie, że Malfoyowie mieli problemy finansowe i dlatego Draco musiał ją zostawić? Zupełnie mnie to nie przekonuje, ale jakiś pomysł był.

    3) Styl i język 2/5

    Początek nie był zły, serio. Przeczytałam pierwszy akapit i myślę sobie: ,,Kurczę, może kto wreszcie zna podstawowe zasady języka polskiego”. A potem wszystko się posypało. Przecinki wesoło sobie znikały i pojawiały w dziwacznych miejscach. Trochę błędów w odmianie nazwisk. Nie będę wymieniać wszystkich, ale coś wypiszę, żeby nie było, że biorę to z chmur.
    ,,I to nie byle, jakie. Przedstawiały one Wasley’a." -> Zajrzyj do słownika, czy jest tam przecinek pomiędzy ,,byle jaki”. I z całą pewnością nie Wasley’a, ale Weasleya.
    ,, - O co chodzi?- mruknęła." -> Poczytaj o pauzach dialogowych. Ponadto zawsze stawiamy odstęp z obu stron ,,—”. I zapoznaj się jeszcze z interpunkcją w dialogach.
    Dalej był jakiś otwarty nawias, który nie został zamknięty, a w zasadzie w ogóle nie powinno go być.
    Nie mam czasu na wypisywanie wszystkich błędów, ale niestety trochę się ich wkradło.
    Nie czytało mi się tej miniaturki bardzo źle, nie szło jakoś po grudzie czy coś. Nie ma tragedii, czytałam dużo gorsze teksty, więc też znowu nie przesadzajmy… ale tak - dużo pracy przed autorką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zmieściło się w jednym komentarzu. :x


      4) Ogólne wrażenie 0/4

      Już tłumaczę. Po pierwsze, jak ktoś już tam wyżej wspomniał, tytuł! Kompletnie oderwany od przekazu tekstu. Brzmi fajnie – okej, ale musi coś znaczyć, a tymczasem historia kończy się wielkim happy endem i ich dzieciarnią. No i właśnie, złamał jej serce. W ogóle tego nie odczułam. Dowiadujemy się, że ją zostawił, potem mamy retrospekcję z dobrych czasów, kiedy stali się parą, następnie widzą się na ślubie, by w ostateczności skończyć w małżeństwie. Dodatkowo Draco tłumaczy się w kilku zdaniach, dlaczego ją zostawił, jak mniemam na dość długo. Zakładam (bo przecież nawet słowa o tym nie ma), że dziewczyna przez ten czas wyrywała sobie włosy z głowy i za nim płakała. No i M. rzuca jej ten ochłap o bankructwie i groźbach, a ona odpowiada: ,,Och, Draco” i znów są w niebie? No błagam! Gdy doszłam do tego momentu w tekście, miałam ochotę rąbnąć i ją, i siebie porządnie w łeb. Hermiona nigdy w życiu nie podsumowałaby w ten sposób jego zachowania, ba, nawet skończona idiotka trochę by się porzucała, pofochała i nabzdyczyła, bo przecież jednak ją zostawił. To wcześniejsze przepraszanie przez Malfoya i ,,no dobra” Hermiony? Ugh.
      Generalnie te postaci są niczym roboty, jakieś takie papierowe, przeżute, bez krzty osobowości. Właściwie nie poznałam ani jednej emocji. Przedstawiłaś same fakty, wyrzucając wydarzenia beznamiętnie.
      Bo widzisz, kiedy coś czytam, to chciałabym coś dostać; choćby jedną myśl. Tekst ma mnie poruszyć, bez różnicy jak, może wywołać uśmiech, gulę w gardle, bo smutno, bo to niesprawiedliwe, bo on jest dupkiem, może nawet mnie rozzłościć, że jak to?! Mogę się nie zgadzać i psioczyć na fabułę, ale właśnie trzeba dać coś, co sprawi, że zatrzymam się na dłużej. A ja tutaj tego nie znalazłam. Nie dałaś mi ani emocji, ani wizualnej uczty w postaci opisów. Nie było też dreszczyku i ciekawości, co dalej. Gdyby było tam choć jedno zdanie, nad którym pomyślałabym: ,,Wow, dobrze powiedziane” albo ,,Ładnie ujęte” i zatrzymałabym się nad nim na sekundę, to już mogłabym powiedzieć, że coś w tym tekście mnie ruszyło.
      Przeszłam przez niego bez większego bólu, ale niestety nie pozostawił we mnie żadnego śladu. Był nijaki, jutro już o nim nie będę pamiętać, bo zwyczajnie nie wywołał na mnie żadnego wrażenia.

      Aha, i już na sam koniec, trochę odbiegając od oceny: nie uważam, że gdyby ta miniaturka była dłuższa, stałaby się lepsza. Często krótkie teksty wyrażają więcej niż te wielostronicowe. Ważne, by wiedzieć, co się chce przekazać.


      Podliczając: 5/15

      Gratuluję autorce podjęcia się zadania i napisania tego tekstu. Pisz dalej, a będzie coraz lepiej. :)

      Usuń
    2. 1) 2/3pkt. Była pełnia, było spotkanie po latach. Temat z pełnią księżyca bardzo mi się podobał, nawiązanie do przeszłości i wykazanie się szczątkową wiedzą, co mnie bardzo ucieszyło. Spotkanie po latach, raczej oklepane, jednak całkowicie realne. Zabrakło mi jakiegoś przejścia, nawiązania, elementarnych opisów otoczenia, emocji, rozterek. Wszystko zbyt prosto, zbyt gładko.
      2) 1/3 pkt. Daję jeden, tylko dlatego, że mimo wszystko poświęciłaś swój czas i napisałaś te kilka zdań. Oryginalności brak, podejście do tematu strasznie powierzchowne, mam wrażenie, że pisałaś ten tekst na odczepnego. Dialogi dość słabe. Fabuła niespójna, najpierw piszesz, że postanowili zakopać wojenny topór, a za chwilę wyskakujesz ze "szlamą", co sprawia, że Hermiona przeczy samej sobie. Skoro się nienawidzili, to nie wystarczy "przepraszam na zawołanie". Mam wrażenie, że mają w tych wspomnieniach nie osiemnaście/dziewiętnaście lat, tylko maksymalnie dwanaście. Do tego literówki, kulejąca interpunkcja i ogólna niedbałość techniczna (czcionka gdzieś tam sobie się zmienia bez powodu itp.)
      3) 1/5 pkt. "Wieczorem wrócił do PW Ślizgonów. Miona myślała, że to tylko jednorazowy wyskok, ale następnego nią usiadł z nią na Eliksirach" - to zdanie zawiera prawie wszystko co mi się nie podoba; Miona-serio?; skróty "pokoju wspólnego"; nazwa przedmiotu/miejsca itp. jako nazwa własna, niedopowiedzenie, bo rozumiem, że następnego dnia usiadł na eliksirach obok Hermiony, choć z tego fragmentu wynika wieczór. Liczebniki zapisywane cyfrą. Generalnie ja uważam, że tekst należy pisać tak, żeby ktoś "niewtajemniczony" mógł go przeczytać bez pytania się "o co chodzi?", tu tego mi zabrakło.
      4) 1/4pkt. Miniaturka jest straszliwie krótka, naprawdę ma wymagane dwie strony? Brakuje mi opisów, wprowadzenia w akcję, klimatu. Rozumiem, że nie można się zbytnio rozwinąć przy tego rodzaju tekście, ale nie należy przesadzać w drugą stronę. Nie ma tu żadnego przesłania, głębi, nic. Do tego dołożyłaś oklepany temat Blinny i zrobiłaś z Draco i Blaise'a największych przystojniaków. Jak Zabini od biedy mógłby za niego uchodzić, tak Draco już niekoniecznie, nie napisałaś nic co by świadczyło o tym, że przez lata się zmienił. Powód odejścia banalny, naiwny i niepoważny. A potem? Hermiona ot tak wybacza mu odejście, zostawienie bez żadnych wyjaśnień i zostaje jego żoną. Tytuł jest mylący, sugerujący całkowicie inną treść. Początek niezły, reszta kiepska. Ale raz jeszcze podkreślę to, że napisałaś tekst, wywiązałaś się z obietnicy szanując czas i poświęcenie innych i za to tutaj też daję jeden punkt.

      Usuń
  5. Okay, nie zdążyłam w pierwszym terminie to zdążę w drugim ;)

    1) Prócz tytułu, nic raczej do obrazka nie nawiązywało. Pełnia i spotkanie było. 2/3 pkt

    2) Można tu było tymi wymogami fajnie zmanipulować, a tu taki zawód. Schematyczne, nieoryginalne, przewidywalne. Raczej nie za ujmujące 1,5/3 pkt

    3) Zdania bardzo krótkie i pojedyncze, wprawiają w nieprzyjemny stan senności i nudy. Błędy interpunkcyjne, trochę powtórzeń i składniowi nieprzyjaciele. Aż nie mam ochoty przytaczać. Cała estetyka i styl nie za dobra, język też nie. Sztuczne dialogi. 2/5

    4) Nie podoba mi się ten tekst, choćby dlatego, że zdania są tak krótkie i schematyczne, a dialogi z lekka upośledzone. I to "spotkanie po latach": O, hej, zostawiłem cię, bo by cię zabili, ojciec miał długi i wiesz zamiast cię ukryć, uciec z tobą, poprosić o pomoc to uciekłem. ; Dracoo, jak ja cię kocham, wybaczam. - Ja przepraszam, ale czy to jawne kpiny. Nikt się tak nie zachowa, a już z pewnością nie Hermiona Granger. Jak już wspomniałam bardzo nie naturalne, ubogie, zero opisu uczuć i jeszcze ten fragment o "zakopaniu topora wojennego". Postanówmy to sobie, przeprośmy, a Draco Malfoy w podskokach nas wyściska i ucałuje, oczywiście. Przepraszam za ten ton, ale robi się strasznie, gdy któraś już miniaturka okazuje się bagnem po szyję. Rozumiem, że autor zabił kogoś i kogoś ożywił, ale zrobiło się jeszcze bardziej nie naturalnie. I w dodatku: Malfoyowie mieli tyle kasy, że raczej od nikogo nic nie musieli pożyczać.
    Nie zrobiło to na mnie wrażenie, ale jestem wymagającym czytelnikiem, nie znaczy to jednak, że ta mini jest dobra. Słabo 1/4 pkt

    PS. Autorko/ autorze, jeżeli to czytasz - przepraszam, iż tak po tobie "pojechałam".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za te kilka powtórzeń w wypowiedzi, ale pisałam to pod wpływem emocji...

      Usuń
  6. 1 realizacja tematu. Jest w 80 % byla pelnia i spotkanie. Malo nawiazan do zdjecia w tekscie 2/3
    2 pomysl. Ciut oklepany i powielany schemat. Mega zgrzyt za tak szybkie wybaczenie porzucenia Herm przez Draco. Plus za Blinny uwielbiam ich razem. Powiem tak watku bylo duzo ale za malo je rozwinelas 2/3
    3 styl i jezyk. Bledow nie zauwazylam ale pod tym wzgledem jestem slepa. Byla chyba jakas literowka, nie zlozone dobrze zdanie. Nie cierpla skora od czytania wiec nie jest zle. 3/5
    4 ogolne wrazenie. Podobalo mi sie. Dostalabys wiecej punktow gdybys rozwinela watki. Odczuwam niedosyt. Naprawde brak mi wiekszej glebi w tekscie i to daje minus. Troche wiecej wysilku i checi a tekst mogl byc co najmniej dobry. 2/4

    Ps. Pisze z komorki ze wzgledu na brak neta w domu do 25.11 a chcialam zostawic slad. Wiec sory za bledy, brak polskich znakow i tak krotka ocene
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja chcę podziękować za tę całą krytykę, bo na pewno przyda mi się to w przyszłości.
    Chcę tylko nadmienić coś o tej interpunkcji. Nie to, że bronię się na siłę, lub coś w tym stylu, bo rzeczywiście mogłam nad tym dłużej pomyśleć. Chodzi o to, że zawsze używam tej opcji do poprawiania błędów w Wordzie. No i pokazywało mi, że tam powinny być przecinki (w miejscach, w których tak naprawdę nie miały prawa bytu). Więc myślałam, że może zapomniałam o jakiejś zasadzie stawiania przecinków i popełniłam ten błąd, klikając "zatwierdź"...
    Jednak dziękuję za wszystkie słowa krytyki, bo pozwolą mi poprawić moją twórczość (nie jestem pewna czy dobrze to nazwałam).
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy