03.11.2015

Wyzwanie miniaturkowe #3

TEKST 3


2. Blizna na obojczyku
3. Nowy Jork nocą



Pamiętam, że było to w styczniu, w malutkim, nastrojowym, nowojorskim barze. Wtedy byliśmy parą. Merlinie! Teraz czuję się tak, jakbym tego w ogóle nie docenił, stracił wygrany los na loterię. Wspomnienia zawsze pozostają częścią nas, ale nigdy naszej rzeczywistości. Przykre jest życie człowieka tęskniącego za przeszłością.

Wracając do tematu. Bar znajdował się w piwnicy jakiejś ogromnej, podstarzałej kamienicy. Godzinę pieszo od naszego hotelu. Z perspektywy czasu uważam, że każdy centymetr drogi był warty przebycia dla tego wspomnienia. Poza tym Nowego Jorku nocą nie da się opisać, to trzeba zobaczyć, przeżyć na własnej skórze. Ktoś mógłby zapytać: dlaczego nie zabrałeś ukochanej kobiety do drogiej restauracji? Obydwoje byliśmy cholerne zmęczeni sztucznymi kolacjami w lokalach, w których zwykła woda kosztuje więcej, niż dniówka szarego pracownika Ministerstwa Magii. To ona wpadła na ten szalony pomysł. Zawsze była, jak ogień, istna burza ognia. Umiała rozgrzać człowieka, jak i obrócić go w popiół. Gryfoneczka.

Schody prowadzące na dół były naprawdę obskurne i poprosiłem ją, żebyśmy wyszli. Cholera Malfoy, ciesz się, że cię przekonała! Czasem potrafię być głupi i uparty, jak przysłowiowy osioł. Chyba tylko ona umiała jakoś na to wpłynąć. Jak to robiła? Do dziś nie mam pojęcia co przekonywało mnie aby odpuścić, przyznać jej rację.

Zamiast pić diabelnie drogie drinki, upajaliśmy się dobrym, tanim piwem. Gdy opróżniłem drugi kufel, jakiś obcokrajowiec, Polak, zaproponował mi wódkę, ale widząc wzrok Panny (pozornie) Nienagannej Granger, odmówiłem grzecznie, po cichu wkładając mu pieniądze do kieszeni.

Hermiona zauważyła jakąś kobietę. Szepnęła mi na ucho coś o starej znajomej i krótkim powitaniu. Po chwili zniknęła mi z oczu.

Nigdy nie byłem fanem picia alkoholu hektolitrami, ale bar był tak… jakby to określić... nietypowy. Miał on jakiś dziwny urok, chociaż najchętniej wyszedłbym stamtąd. Spokojnie mogłem stwierdzić, że ja Draco Malfoy, NIGDY nie byłem w takim miejscu jak tamten mały bar w piwnicy jakiejś ogromnej, podstarzałej kamienicy. Stary barman, z mocno zaznaczonym mięśniem piwnym podał mi zakurzony kieliszek. Wtedy po raz pierwszy piłem polską wódkę, ale od razu wiedziałem, że ma ona pewną niezwykłą, magiczną moc. Świat był piękniejszy w miarę jej spożywania, a może to tylko ten bar stawał się coraz bardziej znośny.

Rozpadający się w rogach, drewniany, pusty parkiet wydał mi się bardzo kuszący. Było jeszcze za wcześnie na tańce, a ja już chciałem uczynić ją królową tej nocy. Zastanawiałem się jak do niej podejść. Jeżeli zauważy, że jestem pijany dostanę żywego, realnego wyjca w postaci kazania Hermiony G. Patrzyłem na nią z daleka, rozmawiała z jakąś kobietą, która dosłownie zlała mi się z tłem. Widziałem tylko Granger. Jej płaszcz leżał na jakimś krześle stojącym przy ścianie. Miała na sobie białą sukienkę w grube, czarne grochy. Sięgała jej trochę przed kolana. Niesforne, buntownicze kosmyki stały na baczność we wszystkie strony uwalniając się z więzienia zwanego kokiem.

Popatrzyłem z niechęcią na pełny kieliszek. Mógłby wydawać się nawet kuszący, gdyby nie to, że nic nie mogło przyciągnąć mojej uwagi, bardziej, niż piękne ciało Granger przykryte figlarną kiecką.

Nabrałem powietrza w płuca i pewnym krokiem podszedłem do niej. Spojrzała na mnie zdziwiona. Ująłem jej dłoń, ucałowałem ją delikatnie i poprosiłem o taniec. Czułem się jak debil, z domieszką frajera i nieudolnego romantyka. Ale czego nie robi się dla kobiety, takiej, jaką była Hermiona.

Chwilę później byliśmy już na środku parkietu. Nie było tłoczno. Ba! Tańczyliśmy tylko my. Obróciłem ją parę razy. Jej sukienka cudownie falowała, rozbudzając moją wyobraźnię. Nie była taka, jak kiecki tanich panienek siedzących tuż przy barze, kreacja Hermiony była oszałamiająca. Granger była tajemnicą, a one jedynie marną, żałosną namiastką sekretu, jaki noszą na ustach prawdziwe kobiety. Wtedy poczułem się szczęśliwy. Dziękowałem Merlinowi, że ją mam taką czystą i delikatną.

W pewnym momencie skupiłem swoją uwagę na jej oczach. To chyba właśnie one mnie uwiodły. Ich wyraz. Tak, jakby krzyczały „Nie poddawaj się!”, „Nie odpuszczaj!”. Było w nich tyle energii, życia, prawdziwej magii. Żyliśmy w świecie wypełnionym zaklęciami, urokami, niezwykłymi stworzeniami i eliksirami, ale prawdziwy czar miały tylko jej oczy. Rzuciłem dla niej wszystko. Od zasad, które kiedyś wydawały mi się oczywiste i sprawiedliwe, po rodzinę, która nadal uważa mnie za zdrajcę. Wszystko dla jej spojrzenia.

Po kilku piosenkach zauważyłem bliznę na jej obojczyku. Nawet w lokalu o tak słabym oświetleniu, mogłem dostrzec tę pokaźną, zabliźnioną ranę. Nigdy o niej nie mówiła. Ja nigdy nie pytałem. Zawsze miałem wrażenie, że poruszenie tego tematu wywołałoby niezręczną sytuację. Chyba domyśliła się na co patrzę, bo delikatnie podniosła mój podbródek, sprawiając, że znowu mogłem utonąć w jej oczach.

 Panie Malfoy, proszę za mną! — Głos magomedyka sprowadził mnie z powrotem na ziemię.

Wstałem szybko z krzesła stojącego naprzeciwko automatu z kawą. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby nie było mnie prze niej, gdy… Nie, to nie mogło się stać. Szedłem za mężczyzną z najczarniejszymi myślami. Śpiączka Hermiony była dla mnie, jak cios w twarz od samego życia. Po powrocie z Nowego Jorku chciałem poprosić ją o rękę. Merlinie, nadal chcę i będę chciał, co by się nie stało.

Niepewnie wszedłem do sali. Wyprzedzając pulchnego magomedyka dotarłem do jej łóżka.

Merlinie! To nie możliwe! Delikatnie poruszała powiekami, jakby chciała otworzyć oczy, po dwóch miesiącach snu. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Usiadłem na krzesełku obok i ująłem jej dłoń.

— Kochanie, nie odpuszczaj —  zacząłem cicho. — Czeka nas wspaniałe życie.

Najpierw miałem wrażenie, że na jej usta wpełzł jakiś nikły, delikatny uśmiech. A potem otworzyła swoje przepiękne, magiczne oczy. Wyczytałem z nich „Kocham cię”. Spojrzeniem wyznaliśmy sobie nawzajem miłość, po chwili magomedyk podszedł do jej łóżka.

Uwierzyłem w swoje słowa. Teraz wiedziałem, że będziemy mieć wspaniałe życie. Poczułem się, jakbym podniósł wygrany los na loterię, który straciłem wcześniej.


14 komentarzy:

  1. 1) 3/3 pkt - przyznaję maksymalnie, bo znalazł się i kawałek tekstu piosenki, i wspomnienie blizny i wspomnienie Nowego Jorku nocą.

    2) 1/3 pkt - mam wrażenie, że temat był zrealizowany bardzo powierzchownie. Była blizna - ale z komentarzem, że nikt o nią nie pytał i o niej nie opowiadał. Był Nowy Jork - i też z komentarzem, że nie da się go opisać.
    Cytat z piosenki też był - i też bez żadnego rozwinięcia.

    3) 4/5 pkt - styl był niezły, lekko się czytało, tylko ta śpiączka trochę ni z gruszki ni z pietruszki. Znalazłam pojedyńcze błędy, ale nie warte odnotowania w punktacji.

    4) 1/4 pkt - miałam wrażenie, że mało było treści w treści. Zabrakło mi opisu klimatu miasta, a stwierdzenie, że nie da się go opisać, to jak dla mnie trochę pójście na łatwiznę, zwłaszcza, że nie jest tak prosto oryginalnie opisać coś, co było już opisywane setki razy. Zabrakło mi też jakiegoś wyjaśnienia pochodzenia tej blizny, albo chociaż rozważań, jakie Draco miałby na ten temat. Przedstawiona była ładna historia, ale zabrakło mi szerszego zajęcia się wymaganymi elementami, no i dodatkowo wyjaśnienia tej śpiączki, skoro już się pojawiła.

    Podsumowując: 9/15 pkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu napiszę słówko o bliźnie. Jeżeli dobrze zrozumiałam dane słowo-klucz trzeba było wpleść w opowiadanie. Równie dobrze mając daną "bliznę na obojczyku", można byłoby ją umieścić na ciele obcej kobiety, albo modelki na bilbordzie. Musiałam tylko wpleść to w tekst. Lubię też motyw, gdy kobiety są czystą tajemnicą i ta blizna była sekretem Hermiony. ;)
      Dziękuję bardzo za ocenę. :))

      Usuń
  2. Tak więc skomentuję i drugą przeczytaną miniaturkę. Nie bierz tego autorko do siebie, ale serce już oddałam. Nic nie przebiję tekstu numer dwa i resztę będę oceniać przez jego pryzmat.

    1.) Ok był NY ale wtrącony niby przypadkiem jako miejsce akcji. Żadnego rozwinięcia typu po co, na co, dlaczego. Była blizna na obojczyku, ok ale można by było dodać wyjaśnienie. Na przykład " Opowiadała mi kiedyś,to jest pamiątka po upadku z jabłoni którą miała w ogrodzie." Draco by drążył temat a Hermiona wiedząc, że to jest ten jedyny, nie miała by tajemnic. Piosenka ok, jest zawarta. 2/3
    2.) Pomysłu za wielkiego tu nie widzę. Zabrakło mi rozwinięcia. Jest wstęp i zakończenie i nic więcej. Tekst ma potencjał i dałoby radę go lepiej opisać. Twoim plusem są piękne, plastyczne opisy i za to 2/3.
    3.) Trochę zgrzytał mi brak przecinków, tekst zlewał się w jedno, czasem strzelany jak z karabinu. Jakiś błędów rażących moje oczy nie zauważyłam. Powodem jest to, że sama je robię i nie kłują mnie tak jak innych. Tekst spójny i logiczny za to 4/5.
    4.) Ogólnie tekst ma potencjał. Myślę, że chciałaś trochę tajemnicy dodać swojemu pomysłowi. To moje zdanie ale miniaturka musi mieć rozbudowane wątki. To nie jest opowiadanie w którym jeden rozdział utniesz a w drugim wszystko wyjaśnisz. Urzekły mnie opisy przemyśleń Draco. To takie perełki tego tekstu. Sama w sobie miniaturka nie jest zła ale proszę weź ją na warsztat, przeanalizuj, rozwiń. To może stać się złotym środkiem. Odejmę punkt za długość, wiem nie łatwo napisać tekst pod dyktando ale mogłaś się odrobinę postarać. Podsumowując tekst jest niezły ale jak diament potrzebuję szlifu. 2,5/4
    Nie bierz sobie zbyt wielu słów do siebie ale wyciągnij wnioski na przyszłość. Buziaki i weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, hej
    Nie zdążyłam przeczytać miniatury numer jeden, szkoda. Drugiej nie zdążyłam ocenić, ale trudno i tak była świetna. :)

    1) WSPOMNIANE ( na tym się zabawa kończy, niestety) były blizna oraz Nowy Jork w nocy i przytoczono kawałek tekstu piosenki, więc daję maksa. 3/3

    2) Powiem tak: Pomysł z barem był całkiem dobry, ale czytając tę krótką miniaturkę pogubiłam się. Przedstawiono tu wspomnienie bohatera, ale właściwie nie wiadomo o co chodzi. Bar, upicie się, jakaś blizna i nagle BUM, Hermiona w śpiączce... Historyjka jest napisana w pierwszej osobie, a ja nie dostrzegam tu realnych przeżyć z momentu w szpitalu, zero emocji, tylko cały czas powtarzane jest, iż Draco wierzył w ich przyszłe, wspaniałe życie. Nic nie jest wyjaśnione. Po za tym temat źle ugryziono, blizna jest tylko wspomniana i pół tekstu są powtarzane słowa "wspaniałe życie". Było w temacie, ale co za dużo to niezdrowo. Daję 1/3

    3) Narracja pierwszoosobowa jest cudowna, ale trzeba to umieć napisać, ponieważ często źle wcielamy się w postać i wychodzą mimry z mamrami. Parę małych i nieistotnych błędów się pojawiło, ale zdarza się. Do tego wszystkiego bardzo, ale to bardzo krótkie zdania, aż monotonne i wprawiające w stan nieprzyjemnego otępienia. Moim zdaniem 2/5

    4) Tekst strasznie krótki i nie było by to mankamentem gdyby nie brak opisu miasta nocą oraz spójności tekstu. Nowy Jork, Londyn czy jakiekolwiek inne miasto nocą wygląda CUDNIE I PIĘKNIE, a tu takie rozczarowanie: "Poza tym Nowego Jorku nocą nie da się opisać, to trzeba zobaczyć, przeżyć na własnej skórze." Tak to każdy umie. Wszystko fajnie, ale można było chociaż spróbować opisać, bo jak wiadomo w mieście, w dużej metropolii dopiero wtedy budzi się szalone życie nocy. Plus niewyjaśniona blizna, sprawa śpiączki i brak odczuć Draco co do tego aspektu nie działa na korzyść historii. Niby jest wymagana treść, ale jej nie ma. Ta historia nie posiada duszy, według mnie. Generalnie słabo. Jest pomysł, gorzej z realizacją. Naciągane 1/4

    Razem wychodzi 7/15 punktów Szczerze powiedziawszy rozczarowałam się...
    DP
    PS. Trochę surowo, ale mnie trudno zadowolić i pomimo, że piszę tylko do szuflady mam ogromne uczulenie na każdego rodzaju błędy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba być kucharzem, żeby wiedzieć, czy danie jest smaczne. :)

      (To tak tylko na marginesie - w temacie oceniania innych bez publikowania swoich tekstów :) )

      Usuń
    2. Wiem o tym, ale lepiej się zabezpieczyć przed ewentualnymi pretensjami ;)

      Usuń
  4. Obiecałam kiedyś Joannie, że ocenię jakiś tekst, a że nie wyszło (bo zabrakło czasu i jestem leniem), to przybywam tutaj.

    Pierwsza osoba… Here we go.

    1) Realizacja tematu
    Wszystko się pojawiło, ale samo napisanie „miała bliznę na obojczyku” to jeszcze nie realizacja tematu, choć, przyznaję, może to wina niejasnych instrukcji (absolutnie nikogo nie chcę pouczać czy obrażać, bo nie wiem, jak dokładnie wyglądały informacje przesłane przez organizatorkę). Niemniej — odjęcie pół punktu z puli to nie tragedia, nie?

    2,5/3 pkt

    2) Pomysł
    Hmm.
    Czy to było takie oryginalne… Nie powiedziałabym. Brakuje jakiejś głębi, historii, czegoś, co przyciągnęłoby na dłużej, ewentualnie sprawiło, że miniaturka wyryła by się w pamięci. Tutaj tego nie ma. Jest za to opis wydarzenia z jakiegoś baru: Draco trochę się nad sobą użala, potem podziwia Hermionę, tańczy z nią, nagle BUM!, szpital. Gdzie w tym coś interesującego? I naprawdę, przy takim temacie nie wymagam gruszek na wierzbie, ale sam fakt, że autor/autorka zdecydował/a się pojechać po linii najmniejszego oporu, sprawia, że nastawiam się negatywnie.

    Instrukcje ewidentnie zostały potraktowane po macoszemu, dodane po zdaniu, ot, żeby pokazać, że jakaś tam „realizacja” była.

    0,5/3 pkt

    3) Styl i język

    „Wracając do tematu.” — to zdanie boli mnie przy każdym czytaniu i nie wiem, czy to przez moje uprzedzenie do narratora pierwszoosobowego, czy po prostu można by się bez niego obyć. Tak, raczej można się bez niego obyć, bo raz tekst pisany jest poważnym, patetycznym językiem (jak w ostatnich dwóch zdaniach pierwszego akapitu), a raz pojawiają się takie niezgrabne przejścia, kompletnie rujnujące efekt.

    „Bar znajdował się w piwnicy jakiejś ogromnej, podstarzałej kamienicy. Godzinę pieszo od naszego hotelu.” — z tego da się zrobić jedno, dużo lepiej brzmiące zdanie.

    „Poza tym Nowego Jorku nocą nie da się opisać, to trzeba zobaczyć, przeżyć na własnej skórze.” — po „opisać” dałabym myślnik.

    „Zawsze była, jak ogień, istna burza ognia.” — raczej bez przecinka po „była”. I nie wiem, na ile to „ogień” jest celowe, a na ile nie, ale nie wygląda zbyt dobrze.

    „Cholera Malfoy, ciesz się, że cię przekonała!” — po „cholera” przecinek.

    „Do dziś nie mam pojęcia co przekonywało mnie aby odpuścić, przyznać jej rację.” — po „mnie” przecinek.

    „Spokojnie mogłem stwierdzić, że ja Draco Malfoy, NIGDY nie byłem w takim miejscu jak tamten mały bar w piwnicy jakiejś ogromnej, podstarzałej kamienicy.” — po „ja” i „jak” przecinek.

    „Stary barman, z mocno zaznaczonym mięśniem piwnym podał mi zakurzony kieliszek.” — po „piwnym” przecinek, bo to wtrącenie.

    „Rozpadający się w rogach, drewniany, pusty parkiet wydał mi się bardzo kuszący. Było jeszcze za wcześnie na tańce, a ja już chciałem uczynić ją królową tej nocy.” — kogo chciał uczynić królową?

    „Jeżeli zauważy, że jestem pijany dostanę żywego, realnego wyjca w postaci kazania Hermiony G.” — po „pijany” przecinek. I dlaczego „G”, nie „Granger”?

    „Niesforne, buntownicze kosmyki stały na baczność we wszystkie strony uwalniając się z więzienia zwanego kokiem.” — COCOCOCO.
    Jak „na baczność” to „na baczność”, nie „we wszystkie strony”. Poza tym brakuje przecinka po „strony”.

    „Dziękowałem Merlinowi, że ją mam taką czystą i delikatną.” — po „mam” przecinek.

    „Chyba domyśliła się na co patrzę, bo delikatnie podniosła mój podbródek, sprawiając, że znowu mogłem utonąć w jej oczach.” — po „domyśliła się” przecinek.

    „Śpiączka Hermiony była dla mnie, jak cios w twarz od samego życia.” — a tutaj bez przecinka.

    „Merlinie! To nie możliwe!” — COCOCOCOCOCO. „Niemożliwe”, autorze, „NIEMOŻLIWE” piszemy razem!

    Możliwe, że coś opuściłam, w tym momencie nie chcę już wracać.

    Trochę trudno o spójność, kiedy skacze się po wydarzeniach bez głębszych wyjaśnień. O ile tekst nie został napisany źle pod względem językowym — ba, uważam, że styl jest niezgorszy i należy go dalej szlifować — pomimo małych nieporadności, tak reszta niestety nie zadowala.

    2/5 pkt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4) Ogólne wrażenie

      Z puli odejmuję:
      — 1 pkt za poprawność — cóż, mogło być gorzej;
      — 0,5 pkt za realizację tematu — słabo wyszło, a wbrew pozorom dało się z tego wyciągnąć więcej;
      — 0,5 pkt za długość tekstu — naprawdę? Ta historia nie ma nawet tysiąca słów.

      Ale, ale! Dodaję:
      — 0,5 pkt — za wrzucenie stereotypowego Polaka. On zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy. :D

      Czyli mamy…

      2,5/4 pkt

      RAZEM: 7,5/15

      Czyli średnio na jeża.

      Pozdrawiam,
      Kassga

      Usuń
  5. 1) Realizacja tematu 3/3

    No niby wszystko zawarte, dlatego daję te trzy punkty, ale mogę sobie ponarzekać, prawda? Nowy Jork nocą – tak bardzo spłaszczyć to miasto, do alkoholu i baru, nóż w kieszeni się otwiera. W dodatku nie mam zielonego pojęcia, dlaczego oni tam wylądowali, dlaczego mieliby wynieść się z Wielkiej Brytanii, bo rozumiem, że się przeprowadzili, skoro Hermiona miała tam jakąś znajomą. Blizna – wspomniana, a i owszem, ale skąd się wzięła? Przynajmniej odczucia dziewczyny względem niej zostały oddane, więc za to plus. Do piosenki przyczepić się nie mogę, bo jest i to wonderful life w Nowym Jorku, i don’t let go w oczach, domyślne never give up w szpitalu. Fajnie.


    2) Pomysł 1/3

    To miało być wyzwanie, te trzy elementy miały być ze sobą w jakiś sposób powiązane. Tutaj mamy po prostu bar w Nowym Jorku, Draco pijącego wódkę, potem tańczącego z Hermioną, zauważenie blizny, oczy z don’t let go i przeskok do szpitala. Sam bar w Nowym Jorku nie był złym pomysłem, udało Ci się nawet oddać ten klimat. Gdyby ta blizna wynikała z jakiejś akcji fabularnej albo nawet została ujęta w taki sposób, by można było stwierdzić, że faktycznie ma znaczenie, to wszystko byłoby super. Jednak tutaj te elementy zostały po prostu rzucone, mało kreatywnie. Plus masz za szpital, bo szczerze mówiąc, byłam zaskoczona takim zwrotem akcji.


    3) Styl i język 3/5

    Trafił się ortograf. Piszemy: niemożliwe. Brakowało też przecinków, niektóre były zbędne (przykład: ,,Do dziś nie mam pojęcia co przekonywało mnie aby odpuścić, przyznać jej rację.” -> Do dziś nie mam pojęcia, co przekonywało mnie, aby odpuścić i przyznać jej rację.). Dodatkowo czasy się mieszały. Wiem, że to był problem, biorąc pod uwagę pierwszą osobę, jaką wybrałaś do pisania, ale należałoby na to zwrócić uwagę. Jeśli chodzi o spójność, to ja miałam problem z tekstem, głównie przez narrację, te wtrącenia Malfoya i krótkie równoważniki zdań. Tych ostatnich było za dużo, przez co całość wyszła bardzo fragmentarycznie. Jednak stosowałaś akapity i nie zauważyłam większych błędów, więc wszystko na dobrej drodze. Trzeba pisać i się wprawiać, bo jest całkiem przyzwoicie. :)


    4) Ogólne wrażenie 2/4

    Szczerze? Nie ruszyło mnie to. Na dobrą sprawę to ja nawet nie mam pojęcia, o czym jest ten tekst. W sensie jakie było jego przesłanie, co miał pokazać. Widziałam Draco zachwycającego się wódką, klimatyczny bar w „standardowym” Nowym Jorku, Hermionę, która nagle znika do jakiejś znajomej pojawiającej się nie wiadomo skąd i po co, chyba tylko po to, że Malfoy mógł sobie ją poobserwować z daleka… Słabo. Potem sobie tańczą, on widzi jej okropną bliznę, ona nie chce, żeby na nią patrzył… I BACH. Szpital. Malfoy, który się nie poddaje, Hermiona, która otwiera oczy po dwóch miesiącach śpiączki, i wyznają sobie miłość spojrzeniem. THE END. To taki telegraficzny skrót.
    Widać, że potencjał na dobrą historię jest, boli tylko brak połączonych pomysłów w jedną spójną i ciekawą całość. Wystarczyłoby napisać, że Hermiona dostała w głowę butelką po Soplicy od tego Polaka, któremu Malfoy zapłacił (!)… I zobacz, już mamy coś, z czego można poprowadzić fabułę, połączyć wątki i sprawić, żeby to miało jakiś sens i było wciągające. :)
    Dodatkowo należałoby oddzielić retrospekcję (kursywa, cokolwiek), bo zlewa się z tym szpitalem i czytelnik dostaje obuchem w głowę, bo nagle nie wie, co czyta. Ostatnie słowa już: całość mogła być ciekawa, bo pomysły były dobre, ale zabrakło wkładu i przemyślenia tematu przez autorkę. Plus masz za niektóre fragmenty, bo uważam, że pewne zdania wyszły Ci spod palców genialnie, oraz za klamrę. Bardzo lubię klamry i kupuję ten Twój los wygrany na loterii (wydaje mi się, że jeśli wygrany to już na loterii, a nie na loterię). :)

    Łącznie: 9/15 :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będą jeszcze następne miniaturki czy to już wszystko? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą :) właśnie wracam z pracy, żeby dodać kolejna

      Usuń
    2. 1) 2,5/3 wszystko jest tylko jak dla mnie za mało, a jeżeli chodzi o piosenkę, to wykorzystany tylko jeden zwrot, co innego gdyby Daco gdzieś jechał czy stał na moście, co innego gdyby to ona mówiła te słowa, ale to tylko moje czepialstwo :)
      2) 2/3 pkt. Mi się podoba, jest oryginalnie, znajduje się dużo fajnych opisów, porównać, ale jak dla mnie za mało! Realizacja powinna być dłuższa, bo ten tekst i pomysł ma ogromny potencjał.
      3) 3/5 pkt. Był błąd ortograficzny, jakaś literówka, a tekst jest krótki więc takie rzeczy nie powinny tu występować, bo bardzo rzucają się w oczy na tle znikomej ilości tekstu. Język i zwroty są ładne, nie przesadzone. Styl bardzo lekki, aż chciało by się powiedzieć "daj nam więcej" :) Spójność trochę kuleje, nie wiadomo skąd cała historia się wzięła, ale podoba mi się mimo wszystko.
      2/4pkt. Powody wymieniłam wyżej :)

      Usuń
    3. Zauważyłam, że pod ostatnią miniaturką autorka broniła swojej pracy, więc pomyślałam, że napiszę o elemencie, który przewija się przez większość powyższych komentarzy. ;) Nie chcę mówić o długości, ponieważ to kwestia względna, ale o tym nagłym szpitalu. Ja to widziałam tak: rozmarzony Malfoy siedzący przed jakimś automatem z kawą, ma przed oczami scenę z Nowego Jorku i nagle BOOM! rzeczywistość! ;)
      Dziękuję za ocenę. ;)

      Usuń
    4. Dla mnie ok, bo też tak to odebrałam, ale brakowało mi takiego wprowadzenia w temat, nawet wspomnieniami, żeby zachować element zaskoczenia :)

      Usuń

Obserwatorzy